- Skarb znajduje się w skale- odrzekł- a teraz przyjmij mojego członka do siebie.(tak, jest późno, mój mózg szaleje)
Wtedy rozległ się huk. Ukryta w szatni Nami postrzeliła pustelnika, raniąc również przyjaciółkę.
W tym czasie Akuma wyładowywał swoją frustrację. Raz po raz uderzał mieczem i skałę. W pewnej chwili skała zaczęła pękać. Okazało się, że to tylko skrytka, w której znajdowała się skrzynia ze skarbem. Akuma zaczyna się śmiać, a śmieje się jeszcze bardziej gdy widzi dziewczyny, wracające do niego.
- Dobrze się bawiłyście?- spytał rozbawiony.- Bo ja świetnie!- to mówiąc poklepał skrzynkę ze skarbem.
-Czy to jest…??
-..To o czym myślę??
- Tak moje panie oto skarb!! Airy co ci się stało w rękę??
-Nic tylko kula garłacza uderzyła mnie w rękę, nie przejmuj się krwią.
- Nie ma to jak was zostawić na chwilę. Chodźcie znam bardzo dobrego lekarza, który w dodatku jest niedaleko.
Gdy Akuma to powiedział zostali zaatakowani. Napastnik został szybko zneutralizowany. Okazało się, że był to pustelnik, którego Nami tylko zraniła.
- Teraz już nie będzie nam przeszkadzał- stwierdził Akuma i zakopał truchło a grób przykrył resztkami głazu.
-Dobra, to gdzie jest ten twój lekarz?- Airy zaczynała się niecierpliwić.- Bo nie mam zamiaru leżeć koło tego zboczeńca.
- Zaraz tam będziemy- uspokoił ją Monsuta.
Rzeczywiście. Po krótkiej chwili stali już przy wejściu do sporego namiotu.
- Hej jest ktoś tam?!- Zawołał Akuma w głąb namiotu.
-Wejdźcie podróżnicy, me drzwi są zawsze otwarte- odezwał się głos z wnętrza.
Gdy weszli zobaczyli mnóstwo sprzętu lekarskiego, łóżko, kuchenkę i oczywiście gospodarza.
-S! Kopę lat stary!- wykrzyknął na widok Monsuty.- Co cię do mnie sprowadza?
-Rzeczywiście sporo. A co mogłoby przygnać mnie do takiego znakomitego lekarza? Oczywiście, że rana. Ale nie moja, to ta dziewczynka jest ranna.
- Ej! Nie jestem dzieckiem staruszku!- Wykrzyknęła dziewczyna. – Jestem Airy. Miło mi poznać. A to jest Nami „strzelec wyborowy”
- Jestem Shin. Również miło. Daj zobaczę co za się zrobić. A wy jeżeli moglibyście opuścić to miejsce, będę sceny rozbierane.- to mówiąc puścił im oczko. – Nie przejmujcie Airy jest pod dobrą opieką.
-Nie wątpię.- rzekł Akuma i razem z Nami wyszedł z namiotu.
Po paru chwilach poły namiotu otworzyły się i ukazała się w nich obandażowana Airy. Shin poinformował Monsutę i Nami, że bandaż będzie można zdjąć dopiero za dwa dni.
- Przy okazji, skoro już tu jesteśmy-rzekł Monsuta.- Zbieram załogę na rejs. Chcę odebrać mój statek z rąk Reda. Co ty na to??
- Wiesz stary naprawdę cię lubi i w ogóle, ale nie dzięki. Muszę zostać tutaj na Okinawie.
- Dlaczego?- spytała ze smutkiem w głosie Airy.
- Gdybym wypłynął byłbym w wielkim niebezpieczeństwie. Jestem na celowniku wielu groźnych piratów.
- Jak zwykle straszny z ciebie tchórz! – zaśmiał się Akuma- Nie daj się prosić!
- Nie.
- Więc chociaż przenocujesz nas? Ten mały kurczak- wskazał na Nami- boi się chodzić nocą.
- Chyba tyle mogę dla was zrobić.- Lekarz wszedł do namiotu. Po chwili wystawił głowę na zewnątrz. – Akuma moglibyśmy jeszcze później porozmawiać w cztery oczy?
- Tylko pomogę dziewczynom rozpalić ognisko, bo znając życie pewnie tego nie potrafią.
- Dobra, dobra umiemy! Idź!- zawołał Nami.
W namiocie mężczyźni objęli się po męsku i zaczęli wspominać dawne czasy.
- Dlaczego nie chcesz tego powtórzyć? – Zaczął Monsuta.- Znów poczuć bryzę we włosach i taki tam?
- Ściga mnie połowa pirackiego półświatka. Nawet z najlepiej uzbrojonym statkiem ich nie pokonasz!
- Tak? A niby kto cię tak ściga?
- Hmm… Zastanówmy się. Może mówią ci coś takie nazwiska jak Raxus Hafe, Edward Teach, Charles Vane albo Barbarr Joan?
- Zmyślasz coś. W ostatnim porcie w jakim byłem piłem a Raxusem i nic o tobie nie wspominał.
- Może później was znajdę i dołączę, teraz nie.- Zamyślił się.- Ty wiesz? Jakieś dwa dni temu była tu Katsumi. Była ranna, ale szybko się nią zająłem. Zawsze jej powtarzałem, że nie powinna bić się i pić jednocześnie, bo to skutkuje obrażeniami. A ty co? Nadal masz do niej żal?? W sumie do mnie też powinieneś też mieć.
- Tobie już przebaczyłem, ale jakoś nie umiem się z tym pogodzić, że nie chciałeś mi powiedzieć dlaczego odeszła i co się właściwie stało. Ale rozumiem, masz swoje powody.
- Nie chciałem by cokolwiek im, yy jej stało.
- Co rozumiesz przez „im”?
- Nieważne, zapomnij o tym, literki mi się poprzestawiały.
- W mówieniu?? Coś bujasz, ale już nie wnikam. Zaraz będzie trzecia, a coś czuję, że będę jutro tragarzem. Więc cóż, dobranoc.
- Dobranoc.
- I przemyśl to jeszcze!
Następnego dnia dziewczyny i Akuma wracali do miasta. Monsuta jak przewidział wcześniej musiał nieść nie tylko bagaże dziewczyn ale również skrzynię. Gdy dotarli do tawerny był już sporo zmęczony.
- Plecy mnie bolą od tego kufra. Dlaczego nie mogliśmy go otworzyć tam w lesie?? I Airy przestań myśleć, bo wyglądasz dziwnie jak nic nie mówisz.
- Nie otwieraliśmy, żeby nam zwierzęta nie porwały tych żelków.
- Skąd wiesz, że tam są żelki?
- Mówiłeś, że to skarb, a żelki są skarbem! Otwórz tą skrzynię, chcę już zjeść te żelki?
Akuma podniósł wieko i znalazł tam mapę, list i paczkę najlepszych żelków.
- Co to za list? – Spytała Nami zjadając długiego żelka.
”Zabrałam skarb w bezpieczne miejsce. Jego położenie znam tylko ja. Mapa prowadzi do mnie więc jeśli chcesz znaleźć skarb musisz mi najpierw pomóc. Natasha Rjuk”
- Tęsknię…- powiedziała Airy.
- Przestań już o nim myśleć.
- Ale on podoba mi się.- powiedziała i zaczerwieniła się.
- Na pewno go jeszcze kiedyś spotkamy. Teraz musimy zastanowić się co z tą Natashą. Przestudiowałem tę mapę.
Będziemy musieli płynąć. Dlatego musimy się dogadać, kto ma zająć jakie stanowisko na statku.
- Ty masz doświadczenie dlatego proponuję abyś to ty był kapitanem. Ja mogę grać i śpiewać.- powiedziała Airy.- A Nami może gotować.
Następnego dnia ekipa skierowała swe kroki w stronę portu. Znaleźli tam mały ale zwrotny statek- slup. Gdy przygotowywali statek do odpłynięcia na ich pomost wszedł ojciec Nami.
- Czego tu szukasz, dziadygo?- spytała ostrym głosem dziewczyna.
- Uważaj na słowa- odpowiedział Żmija.- Wciąż jestem twoim ojcem!
- Jakoś tego nie okazujesz! Akuma był od ciebie o wiele, wiele lepszy!- powiedziała, wyminęła go i weszła na statek.
- Skąd ukradliście ten statek?
- Wiesz, Żmijo, kradzież to nie jedyny sposób na zdobycie czegoś- powiedział ojciec Airy- Nazywa się Ognisty Róg i należał do mojego przyjaciela, któremu już nie będzie potrzebował.
- Dziękujemy ci za ten statek. Będziemy już odpływać!
- Nigdzie nie popłyniesz z moją córką, Monsuta!- rzekł Żmija i próbował odbić trap od pomostu.
Rozległ się huk a ojciec Nami padł na pomost. To Nami strzeliła ojcu w nogę. Akuma wskoczył na pokład, kazał podnieść kotwicę i opuścić żagle. Airy pomachała tacie i obiecała że jak wróci to mu coś przywiezie.