niedziela, 11 listopada 2012

Wyspa i romanse

- Czy on zawsze jest taki?- Po tygodniu żeglowania po bezkresnym oceanie Natasha zagadnęła Airy.
- Jaki? W sensie straszny, dziwny, czy niewidzący twoich zalotów?
- I to i to, i to. Nie wiem, już czego użyć, żeby zwrócił na mnie uwagę. Robiłam już chyba wszystko. On jest taki twardy.- rzekła Natasha rozmarzonym głosem.
- Wiem o czym mówisz. Na Okinawie poznałam pewnego lekarza. To Shin, podoba mi się, ale nie mogłam z nim zostać, a on nie chciał płynąć z nami.
- No widzisz, miłość to straszna sprawa.- rzekła Natasha.
Wtedy majtek na bocianim gnieździe obwołał ziemię, więc Airy odeszła, by znaleźć miejsce do dobicia i powiadomić Akumę.
Po kilku minutach dobili do brzegu. Tam, jakiś pijaczyna przewrócił się o ich szalupę. Mamrotał w gorącze coś o jakiś leśnych rekinach. Airy chciała mu pomóc, więc posłała majtków po potrzebne medykamenty.
- Po co to robisz? Lepiej go dobić, to ukróci jego męki- rzekł Akuma.
- To jest człowiek, jak ty, czy ja. Nie będę patrzyła jak mordujesz niewinnych ludzi.
- Jak sobie chcesz, ale na pokład go nie wnoś.
Airy zaczęła leczyć mężczyznę, jednak po paru chwilach z lasu przyszła praczka, która dziękowała za zaopiekowanie się jej mężem i zaprosiła ich do siebie, na kolację. Z pomocą Andrew kobieta odprowadziła męża do domu. Natasha i Airy popłynęły na statek, by przygotować się do kolacji.
- Lepiej z nim pogadaj, myślę, że on lubi szczerość.- powiedziała Airy, gdy odbili od brzegu
- Powiem, mu dziś wieczorem, ale jeśli mnie zabije, to będę cię nawiedzać do końca twych dni. A ty lepiej mi powiedz, czy ty powiedziałaś twojemu lekarzowi, o twoim uczuciu?
- Jak widzisz, nie ma go z nami więc nie mogłam mu powiedzieć. Ale jak tylko go spotkam to powiem mu.
Po przypłynięciu na statek Natasza została zaatakowana przez Nami, która podejrzewała ją o kradzież jej żelków. Jednak Natasha trzema ruchami zakończyła walkę i dała dziewczynie wielką paczkę żelków.
Wieczorem gdy załoga szła na kolację do praczki w lesie spotkali małe płaczące dziecko.
- Co się stało, czemu płaczesz?- Spytała Nami tuląc malca.
- Gonił mnie taki straszny pan z kosą, i zabił mi tatusia!!!- malec wybuchnął jeszcze większym płaczem, jednak szybko się uspokoił, gdyż dostał długiego żelkowego węża. Wtedy przed nimi zmaterializował się przed nimi człowiek w czerni.
- Witajcie wędrowcy. Nazywam się Yosuke i jestem tylko skromnym shinigami, lecz nie obawiajcie się, nie mam was wpisanych w moim notesie. Oczywiście, jeszcze nie mam. Lecz muszę was ostrzec, ktoś z waszych rodzin nie jest tym za kogo się podaje. - rzekł bożek i zniknął.
Po przemiłej kolacji w domu praczki, Natasha poprosiła Akumę, by poszedł z nią pod pokład.
-Muszę ci coś powiedzieć. Podobasz mi się, czy tego chcesz, czy nie.- rzekła na jednym wydechu dziewczyna.
- Uważam, że jesteś piękna, lecz najpierw muszę załatwić pewną sprawę, dopóki tego nie zrobię, nie ma szans na jakikolwiek romans. Lecz gdy to się skończy masz moje słowo, mogę obdarzyć cię uczuciem. Nie wcześniej.
- A mógłbyś mi chociaż powiedzieć jaka to sprawa jest taka ważna?
- Osobista- rzekł Akuma i pocałował Natashę.
Wtedy Natasha przypomniała sobie, o skarbie, jaki obiecała Monsucie, więc opowiedizła mu, o jej rodzinnej wyspie- Wyspie Amazonek, o której wszyscy, którzy chcą zostać Cesarzami Wód marzą.
Dała mu również mapę, jak się tam dostać.
- Nie wierzę, że jesteś amazonką, nie żyłbym, gdybyś nią była.
- To są tylko stereotypy- uśmiechnęła się dziewczyna.

piątek, 9 listopada 2012

Natasha

Akuma robił ostatni przegląd statku. Od jutra miała to robić Nami, która została bosmanem. Ognisty róg był małym slupem. Jego rzeźba pod bukszprytem( galion) wyobrażał syrenę o długich rudych włosach, co trochę denerwowało Akumę, jednak wiedział, że jego odłupanie, czy przerobienie przyniosłoby pecha. Statek był mały, bardzo wyporny, przy tym zwrotny i szybki. Idealny do napadów i abordaży. Akuma stał właśnie na mostku, gdy usłyszał muzykę. To jego pierwszy oficer- Airy grała na gitarze, głównie szanty. Kapitan postanowił poznać bliżej swoją załogę, więc podszedł do dziewczyny, gdy ta zmieniła piosenkę. Grała teraz „Pod żaglami Zawiszy” strasznie wysoko wyciągając górne nuty, a pozostałe zarzynając. Zdziwił się, gdyż pozostałe piosenki grała normalnie.
- Co tak fałszujesz?- Zagadnął.
- To ty nie wiesz, że tej piosenki nie da się inaczej zaśpiewać? To przecież tradycja!
- Chyba załogi Tailen Rail, bo na pewno nie normalnych piratów.- Załoga statku Tailen Rail była uważana za najbardziej obłąkaną załogą na wodach południowych- A tak sobie myślę, ty na pewno masz jakieś marzenie, co nie?
- Jak chyba każdy.- odpowiedziała poważnie Airy- Chcę nauczyć się grać na gitarze, ale ostatnio pomyślałam, że to fajnie byłoby zostać lekarzem i ratować ludzkie życia.
Akuma zadał to samo pytanie Nami, która właśnie do nich dołączyła. Ona nie powiedziała nic poza jednym słowem. „Żelki”. Airy zaciekawiona spytała się kapitana, czy on ma marzenie. On odpowiedział pokrętnie, że ma ale inne niż w przeszłości. Dziewczyna jednak nie dawała za wygraną, prosiła i prosiła, aż w końcu powiedział.
- Kiedyś chciałem byś cesarzem piratów, lecz teraz moim jedynym celem jest zabić pewną osobę, a może nawet dwie. -rzekł i mimo usilnych starań obu dziewczyn nie powiedział już an ten temat ani słowa.
Kilka godzin później dobili do portu na wyspie Tonaki, by zmustrować kilku majtków. Wybrali kilku, którzy nie bali się bitwy i ciężkiej pracy w pocie czoła. Byli to głównie niedoświadczeni wyrostkowie, nie mający więcej niż dwadzieścia lat. Był wśród nich cieśla okrętowy i żaglomistrz w jednym- Akles. Był to stary galernik, dla którego okręt piracki był wyzwoleniem spod władzy rządu. Po kilku godzinach i kilkunastu kuflach przechylonych w oberży Pod Tłustym Dzikiem wrócili na pokład i popłynęli w dalszą podróż szukać Natashy. Po kilkunastu godzinach żeglugi, gdy wszyscy majtkowie przyzwyczaili się do chyboczącego się pokładu na mostku pojawiła się nieznana dziewczyna. Podeszła od tyłu do Akumy i powiedziała nęcącym głosem że zna jego marzenia i pomoże mu je zrealizować. On się odwrócił i zobaczył wysoką dziewczynę o brązowych włosach.
- Kim ty jesteś i co tu robisz?- spytał wyciągając broń i celując w nią.
- Natasha Ryiuk, do usług mości Monsuto. Muszę cię prosić o ratunek, a konkretniej o obronę, mam już dość uciekania.
- Uciekania?- zdziwił się pirat- A przed kim uciekasz?
- Niestety, naraziłam się potężnemu piratowi, Davy'emy Jonsowi.
- Nie znam cię, nie będę nadstawiał karku za nieznajomą.- rzekł okrutnie Akuma- A gdyby mieli tu przypłynąć wystarczy wyrzucić cię za burtę.
- Troszkę za późno, bratku- Akumę zaskoczył głos za nim- ale zawsze możesz oddać ją mnie.
Monsuta odwrócił się i zobaczył kapitana Latającego Holendra stojącego tuż za nim.
- Widzisz, chłopczyku, mogę zatopić tę łajbę szybciej niż powiesz „Latający Holender”, ale jeżeli oddacie mi Natashę nic się wam nie stanie.
- Chyba śnisz!- Airy podjęła błyskawiczną decyzję- ona jest pod naszą opieką i na naszym statku! Nie wydamy ci jej!
- A panna Kudzia. Wyobraź sobie, że jeszcze niedawno widziałem Mike'a twojego brata. Jakiż on miły...
- Kłamiesz! Nie mam brata, jestem jedynaczką!
- Czyli ojciec ci nie powiedział...- rzekł Davy z udawaną troską w głosie- jakie to smutne, że niektórzy rodzice nie ufają swoim dzieciom... Ale wróćmy do rzeczy, Natasha, oddajcie mi ją, a nic się wam nie stanie.
- A po kiego ci ona?- Spytał Akuma.
- Jej cielesność oczarowała mnie do głębi mej duszy, pragnę się a nią połączyć duchowo i cieleśnie, tak by żadne z ludzi nie mogło nas rozdzielić- rzekł prawie poetycko Jones.
- Że co?- spytał półgłosem Nami
- Powiedział, że chce ją chędożyć całą moc- opowiedziała równie cicho Airy.
- A może zamienimy dwie dziewczyny na Natashę mapy na wyspę Amazonek i do Krainy Shinigami?
- Zgoda. - Akuma i Davy związali pakt starą piracką metodą (splunięcie przez lewe i prawe ramię). Monsuta podał namiary na dwie dziewczyny, które były mu zobowiązane do kilku, nawet nieprzyzwoitych przysług. W zamian otrzymał mapy. Gdy pakt został związany Jones zniknął w porannej mgle, pozostawiając po sobie wspomnienie i listę rzeczy do zrobienia przez Akumę. Ten krzyknął na budzących się majtków, by obrali kurs na wyspę Yamto. Wtedy oswobodzona Natasha pocałowała kapitana i podziękowała mu. On odepchnął ją mówiąc, że zrobił to jedynie dla tego, że w tym znajduje jakiś własny cel, a ona go nie interesuje.
- W takim razie co mam zrobić?- spytał tracąc cały dotychczasowy animusz.
- Możesz oczyścić łańcuch kotwiczny, jest cały w rdzy i glonach. Andrew da ci potrzebny sprzęt- rzekła Nami wspaniale używając swej funkcji jako bosman.
- Nie będę czyściła jakiegoś łańcucha!- oburzyła się dziewczyna.- Mogę gotować.
- Na razie nie ufam ci na tyle, by dopuścić cię do kambuza. Nie, ty wejdź na bocianie gniazdo, za dwie godziny zmieni cię Nami.
Następny tydzień upłynął bez przeszkód, morze było spokojne. Po kilku dniach Załoga na tyle zaufała Natashy, by wpuścić ją do kuchni. Okazało się, że jest świetną kucharką i wielu majtków chwaliło jej potrawy.
- Ładnie grasz- powiedziała Airy Natasha gdy zbliżali się do brzegu.
- Dzięki. Co tak chodzisz jak struta cały czas?