- Czy on zawsze jest taki?- Po tygodniu
żeglowania po bezkresnym oceanie Natasha zagadnęła Airy.
- Jaki? W sensie straszny, dziwny, czy
niewidzący twoich zalotów?
- I to i to, i to. Nie wiem, już czego
użyć, żeby zwrócił na mnie uwagę. Robiłam już chyba wszystko.
On jest taki twardy.- rzekła Natasha rozmarzonym głosem.
- Wiem o czym mówisz. Na Okinawie
poznałam pewnego lekarza. To Shin, podoba mi się, ale nie mogłam z
nim zostać, a on nie chciał płynąć z nami.
- No widzisz, miłość to straszna
sprawa.- rzekła Natasha.
Wtedy majtek na bocianim gnieździe
obwołał ziemię, więc Airy odeszła, by znaleźć miejsce do
dobicia i powiadomić Akumę.
Po kilku minutach dobili do brzegu.
Tam, jakiś pijaczyna przewrócił się o ich szalupę. Mamrotał w
gorącze coś o jakiś leśnych rekinach. Airy chciała mu pomóc,
więc posłała majtków po potrzebne medykamenty.
- Po
co to robisz? Lepiej go dobić, to ukróci jego męki- rzekł Akuma.
- To
jest człowiek, jak ty, czy ja. Nie będę patrzyła jak mordujesz
niewinnych ludzi.
- Jak
sobie chcesz, ale na pokład go nie wnoś.
Airy
zaczęła leczyć mężczyznę, jednak po paru chwilach z lasu
przyszła praczka, która dziękowała za zaopiekowanie się jej
mężem i zaprosiła ich do siebie, na kolację. Z pomocą Andrew
kobieta odprowadziła męża do domu. Natasha i Airy popłynęły na
statek, by przygotować się do kolacji.
-
Lepiej z nim pogadaj, myślę, że on lubi szczerość.- powiedziała
Airy, gdy odbili od brzegu
-
Powiem, mu dziś wieczorem, ale jeśli mnie zabije, to będę cię
nawiedzać do końca twych dni. A ty lepiej mi powiedz, czy ty
powiedziałaś twojemu lekarzowi, o twoim uczuciu?
- Jak
widzisz, nie ma go z nami więc nie mogłam mu powiedzieć. Ale jak
tylko go spotkam to powiem mu.
Po
przypłynięciu na statek Natasza została zaatakowana przez Nami,
która podejrzewała ją o kradzież jej żelków. Jednak Natasha
trzema ruchami zakończyła walkę i dała dziewczynie wielką paczkę
żelków.
Wieczorem
gdy załoga szła na kolację do praczki w lesie spotkali małe
płaczące dziecko.
- Co
się stało, czemu płaczesz?- Spytała Nami tuląc malca.
-
Gonił mnie taki straszny pan z kosą, i zabił mi tatusia!!!- malec
wybuchnął jeszcze większym płaczem, jednak szybko się uspokoił,
gdyż dostał długiego żelkowego węża. Wtedy przed nimi
zmaterializował się przed nimi człowiek w czerni.
-
Witajcie wędrowcy. Nazywam się Yosuke i jestem tylko skromnym
shinigami, lecz nie obawiajcie się, nie mam was wpisanych w moim
notesie. Oczywiście, jeszcze nie mam. Lecz muszę was ostrzec, ktoś
z waszych rodzin nie jest tym za kogo się podaje. - rzekł bożek i
zniknął.
Po
przemiłej kolacji w domu praczki, Natasha poprosiła Akumę, by
poszedł z nią pod pokład.
-Muszę
ci coś powiedzieć. Podobasz mi się, czy tego chcesz, czy nie.-
rzekła na jednym wydechu dziewczyna.
-
Uważam, że jesteś piękna, lecz najpierw muszę załatwić pewną
sprawę, dopóki tego nie zrobię, nie ma szans na jakikolwiek
romans. Lecz gdy to się skończy masz moje słowo, mogę obdarzyć
cię uczuciem. Nie wcześniej.
- A
mógłbyś mi chociaż powiedzieć jaka to sprawa jest taka ważna?
-
Osobista- rzekł Akuma i pocałował Natashę.
Wtedy
Natasha przypomniała sobie, o skarbie, jaki obiecała Monsucie, więc
opowiedizła mu, o jej rodzinnej wyspie- Wyspie Amazonek, o której
wszyscy, którzy chcą zostać Cesarzami Wód marzą.
Dała
mu również mapę, jak się tam dostać.
- Nie
wierzę, że jesteś amazonką, nie żyłbym, gdybyś nią była.
- To
są tylko stereotypy- uśmiechnęła się dziewczyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz