niedziela, 11 listopada 2012

Wyspa i romanse

- Czy on zawsze jest taki?- Po tygodniu żeglowania po bezkresnym oceanie Natasha zagadnęła Airy.
- Jaki? W sensie straszny, dziwny, czy niewidzący twoich zalotów?
- I to i to, i to. Nie wiem, już czego użyć, żeby zwrócił na mnie uwagę. Robiłam już chyba wszystko. On jest taki twardy.- rzekła Natasha rozmarzonym głosem.
- Wiem o czym mówisz. Na Okinawie poznałam pewnego lekarza. To Shin, podoba mi się, ale nie mogłam z nim zostać, a on nie chciał płynąć z nami.
- No widzisz, miłość to straszna sprawa.- rzekła Natasha.
Wtedy majtek na bocianim gnieździe obwołał ziemię, więc Airy odeszła, by znaleźć miejsce do dobicia i powiadomić Akumę.
Po kilku minutach dobili do brzegu. Tam, jakiś pijaczyna przewrócił się o ich szalupę. Mamrotał w gorącze coś o jakiś leśnych rekinach. Airy chciała mu pomóc, więc posłała majtków po potrzebne medykamenty.
- Po co to robisz? Lepiej go dobić, to ukróci jego męki- rzekł Akuma.
- To jest człowiek, jak ty, czy ja. Nie będę patrzyła jak mordujesz niewinnych ludzi.
- Jak sobie chcesz, ale na pokład go nie wnoś.
Airy zaczęła leczyć mężczyznę, jednak po paru chwilach z lasu przyszła praczka, która dziękowała za zaopiekowanie się jej mężem i zaprosiła ich do siebie, na kolację. Z pomocą Andrew kobieta odprowadziła męża do domu. Natasha i Airy popłynęły na statek, by przygotować się do kolacji.
- Lepiej z nim pogadaj, myślę, że on lubi szczerość.- powiedziała Airy, gdy odbili od brzegu
- Powiem, mu dziś wieczorem, ale jeśli mnie zabije, to będę cię nawiedzać do końca twych dni. A ty lepiej mi powiedz, czy ty powiedziałaś twojemu lekarzowi, o twoim uczuciu?
- Jak widzisz, nie ma go z nami więc nie mogłam mu powiedzieć. Ale jak tylko go spotkam to powiem mu.
Po przypłynięciu na statek Natasza została zaatakowana przez Nami, która podejrzewała ją o kradzież jej żelków. Jednak Natasha trzema ruchami zakończyła walkę i dała dziewczynie wielką paczkę żelków.
Wieczorem gdy załoga szła na kolację do praczki w lesie spotkali małe płaczące dziecko.
- Co się stało, czemu płaczesz?- Spytała Nami tuląc malca.
- Gonił mnie taki straszny pan z kosą, i zabił mi tatusia!!!- malec wybuchnął jeszcze większym płaczem, jednak szybko się uspokoił, gdyż dostał długiego żelkowego węża. Wtedy przed nimi zmaterializował się przed nimi człowiek w czerni.
- Witajcie wędrowcy. Nazywam się Yosuke i jestem tylko skromnym shinigami, lecz nie obawiajcie się, nie mam was wpisanych w moim notesie. Oczywiście, jeszcze nie mam. Lecz muszę was ostrzec, ktoś z waszych rodzin nie jest tym za kogo się podaje. - rzekł bożek i zniknął.
Po przemiłej kolacji w domu praczki, Natasha poprosiła Akumę, by poszedł z nią pod pokład.
-Muszę ci coś powiedzieć. Podobasz mi się, czy tego chcesz, czy nie.- rzekła na jednym wydechu dziewczyna.
- Uważam, że jesteś piękna, lecz najpierw muszę załatwić pewną sprawę, dopóki tego nie zrobię, nie ma szans na jakikolwiek romans. Lecz gdy to się skończy masz moje słowo, mogę obdarzyć cię uczuciem. Nie wcześniej.
- A mógłbyś mi chociaż powiedzieć jaka to sprawa jest taka ważna?
- Osobista- rzekł Akuma i pocałował Natashę.
Wtedy Natasha przypomniała sobie, o skarbie, jaki obiecała Monsucie, więc opowiedizła mu, o jej rodzinnej wyspie- Wyspie Amazonek, o której wszyscy, którzy chcą zostać Cesarzami Wód marzą.
Dała mu również mapę, jak się tam dostać.
- Nie wierzę, że jesteś amazonką, nie żyłbym, gdybyś nią była.
- To są tylko stereotypy- uśmiechnęła się dziewczyna.

piątek, 9 listopada 2012

Natasha

Akuma robił ostatni przegląd statku. Od jutra miała to robić Nami, która została bosmanem. Ognisty róg był małym slupem. Jego rzeźba pod bukszprytem( galion) wyobrażał syrenę o długich rudych włosach, co trochę denerwowało Akumę, jednak wiedział, że jego odłupanie, czy przerobienie przyniosłoby pecha. Statek był mały, bardzo wyporny, przy tym zwrotny i szybki. Idealny do napadów i abordaży. Akuma stał właśnie na mostku, gdy usłyszał muzykę. To jego pierwszy oficer- Airy grała na gitarze, głównie szanty. Kapitan postanowił poznać bliżej swoją załogę, więc podszedł do dziewczyny, gdy ta zmieniła piosenkę. Grała teraz „Pod żaglami Zawiszy” strasznie wysoko wyciągając górne nuty, a pozostałe zarzynając. Zdziwił się, gdyż pozostałe piosenki grała normalnie.
- Co tak fałszujesz?- Zagadnął.
- To ty nie wiesz, że tej piosenki nie da się inaczej zaśpiewać? To przecież tradycja!
- Chyba załogi Tailen Rail, bo na pewno nie normalnych piratów.- Załoga statku Tailen Rail była uważana za najbardziej obłąkaną załogą na wodach południowych- A tak sobie myślę, ty na pewno masz jakieś marzenie, co nie?
- Jak chyba każdy.- odpowiedziała poważnie Airy- Chcę nauczyć się grać na gitarze, ale ostatnio pomyślałam, że to fajnie byłoby zostać lekarzem i ratować ludzkie życia.
Akuma zadał to samo pytanie Nami, która właśnie do nich dołączyła. Ona nie powiedziała nic poza jednym słowem. „Żelki”. Airy zaciekawiona spytała się kapitana, czy on ma marzenie. On odpowiedział pokrętnie, że ma ale inne niż w przeszłości. Dziewczyna jednak nie dawała za wygraną, prosiła i prosiła, aż w końcu powiedział.
- Kiedyś chciałem byś cesarzem piratów, lecz teraz moim jedynym celem jest zabić pewną osobę, a może nawet dwie. -rzekł i mimo usilnych starań obu dziewczyn nie powiedział już an ten temat ani słowa.
Kilka godzin później dobili do portu na wyspie Tonaki, by zmustrować kilku majtków. Wybrali kilku, którzy nie bali się bitwy i ciężkiej pracy w pocie czoła. Byli to głównie niedoświadczeni wyrostkowie, nie mający więcej niż dwadzieścia lat. Był wśród nich cieśla okrętowy i żaglomistrz w jednym- Akles. Był to stary galernik, dla którego okręt piracki był wyzwoleniem spod władzy rządu. Po kilku godzinach i kilkunastu kuflach przechylonych w oberży Pod Tłustym Dzikiem wrócili na pokład i popłynęli w dalszą podróż szukać Natashy. Po kilkunastu godzinach żeglugi, gdy wszyscy majtkowie przyzwyczaili się do chyboczącego się pokładu na mostku pojawiła się nieznana dziewczyna. Podeszła od tyłu do Akumy i powiedziała nęcącym głosem że zna jego marzenia i pomoże mu je zrealizować. On się odwrócił i zobaczył wysoką dziewczynę o brązowych włosach.
- Kim ty jesteś i co tu robisz?- spytał wyciągając broń i celując w nią.
- Natasha Ryiuk, do usług mości Monsuto. Muszę cię prosić o ratunek, a konkretniej o obronę, mam już dość uciekania.
- Uciekania?- zdziwił się pirat- A przed kim uciekasz?
- Niestety, naraziłam się potężnemu piratowi, Davy'emy Jonsowi.
- Nie znam cię, nie będę nadstawiał karku za nieznajomą.- rzekł okrutnie Akuma- A gdyby mieli tu przypłynąć wystarczy wyrzucić cię za burtę.
- Troszkę za późno, bratku- Akumę zaskoczył głos za nim- ale zawsze możesz oddać ją mnie.
Monsuta odwrócił się i zobaczył kapitana Latającego Holendra stojącego tuż za nim.
- Widzisz, chłopczyku, mogę zatopić tę łajbę szybciej niż powiesz „Latający Holender”, ale jeżeli oddacie mi Natashę nic się wam nie stanie.
- Chyba śnisz!- Airy podjęła błyskawiczną decyzję- ona jest pod naszą opieką i na naszym statku! Nie wydamy ci jej!
- A panna Kudzia. Wyobraź sobie, że jeszcze niedawno widziałem Mike'a twojego brata. Jakiż on miły...
- Kłamiesz! Nie mam brata, jestem jedynaczką!
- Czyli ojciec ci nie powiedział...- rzekł Davy z udawaną troską w głosie- jakie to smutne, że niektórzy rodzice nie ufają swoim dzieciom... Ale wróćmy do rzeczy, Natasha, oddajcie mi ją, a nic się wam nie stanie.
- A po kiego ci ona?- Spytał Akuma.
- Jej cielesność oczarowała mnie do głębi mej duszy, pragnę się a nią połączyć duchowo i cieleśnie, tak by żadne z ludzi nie mogło nas rozdzielić- rzekł prawie poetycko Jones.
- Że co?- spytał półgłosem Nami
- Powiedział, że chce ją chędożyć całą moc- opowiedziała równie cicho Airy.
- A może zamienimy dwie dziewczyny na Natashę mapy na wyspę Amazonek i do Krainy Shinigami?
- Zgoda. - Akuma i Davy związali pakt starą piracką metodą (splunięcie przez lewe i prawe ramię). Monsuta podał namiary na dwie dziewczyny, które były mu zobowiązane do kilku, nawet nieprzyzwoitych przysług. W zamian otrzymał mapy. Gdy pakt został związany Jones zniknął w porannej mgle, pozostawiając po sobie wspomnienie i listę rzeczy do zrobienia przez Akumę. Ten krzyknął na budzących się majtków, by obrali kurs na wyspę Yamto. Wtedy oswobodzona Natasha pocałowała kapitana i podziękowała mu. On odepchnął ją mówiąc, że zrobił to jedynie dla tego, że w tym znajduje jakiś własny cel, a ona go nie interesuje.
- W takim razie co mam zrobić?- spytał tracąc cały dotychczasowy animusz.
- Możesz oczyścić łańcuch kotwiczny, jest cały w rdzy i glonach. Andrew da ci potrzebny sprzęt- rzekła Nami wspaniale używając swej funkcji jako bosman.
- Nie będę czyściła jakiegoś łańcucha!- oburzyła się dziewczyna.- Mogę gotować.
- Na razie nie ufam ci na tyle, by dopuścić cię do kambuza. Nie, ty wejdź na bocianie gniazdo, za dwie godziny zmieni cię Nami.
Następny tydzień upłynął bez przeszkód, morze było spokojne. Po kilku dniach Załoga na tyle zaufała Natashy, by wpuścić ją do kuchni. Okazało się, że jest świetną kucharką i wielu majtków chwaliło jej potrawy.
- Ładnie grasz- powiedziała Airy Natasha gdy zbliżali się do brzegu.
- Dzięki. Co tak chodzisz jak struta cały czas?

środa, 19 września 2012

Wyruszamy!

Wieczorem Airy poszła do gorących źródeł. Po kilku minutach dołączył do niej pustelnik. Był on rzeczywiście stary i pomarszczony. Podszedł do Airy od tyłu i objął ją. Dziewczyna rzekła, że może się mu oddać pod jednym warunkiem- opowie jej o skarbie.
- Skarb znajduje się w skale- odrzekł- a teraz przyjmij mojego członka do siebie.(tak, jest późno, mój mózg szaleje)
Wtedy rozległ się huk. Ukryta w szatni Nami postrzeliła pustelnika, raniąc również przyjaciółkę.
W tym czasie Akuma wyładowywał swoją frustrację. Raz po raz uderzał mieczem i skałę. W pewnej chwili skała zaczęła pękać. Okazało się, że to tylko skrytka, w której znajdowała się skrzynia ze skarbem. Akuma zaczyna się śmiać, a śmieje się jeszcze bardziej gdy widzi dziewczyny, wracające do niego.
- Dobrze się bawiłyście?- spytał rozbawiony.- Bo ja świetnie!- to mówiąc poklepał skrzynkę ze skarbem.
-Czy to jest…??
-..To o czym myślę??
- Tak moje panie oto skarb!! Airy co ci się stało w rękę??
-Nic tylko kula garłacza uderzyła mnie w rękę, nie przejmuj się krwią.
- Nie ma to jak was zostawić na chwilę. Chodźcie znam bardzo dobrego lekarza, który w dodatku jest niedaleko.
Gdy Akuma to powiedział zostali zaatakowani. Napastnik został szybko zneutralizowany. Okazało się, że był to pustelnik, którego Nami tylko zraniła.
- Teraz już nie będzie nam przeszkadzał- stwierdził Akuma i zakopał truchło a grób przykrył resztkami głazu.
-Dobra, to gdzie jest ten twój lekarz?- Airy zaczynała się niecierpliwić.- Bo nie mam zamiaru leżeć koło tego zboczeńca.
- Zaraz tam będziemy- uspokoił ją Monsuta.
Rzeczywiście. Po krótkiej chwili stali już przy wejściu do sporego namiotu.
- Hej jest ktoś tam?!- Zawołał Akuma w głąb namiotu.
-Wejdźcie podróżnicy, me drzwi są zawsze otwarte- odezwał się głos z wnętrza.
Gdy weszli zobaczyli mnóstwo sprzętu lekarskiego, łóżko, kuchenkę i oczywiście gospodarza.
-S! Kopę lat stary!- wykrzyknął na widok Monsuty.- Co cię do mnie sprowadza?
-Rzeczywiście sporo. A co mogłoby przygnać mnie do takiego znakomitego lekarza? Oczywiście, że rana. Ale nie moja, to ta dziewczynka jest ranna.
- Ej! Nie jestem dzieckiem staruszku!- Wykrzyknęła dziewczyna. – Jestem Airy. Miło mi poznać. A to jest Nami „strzelec wyborowy”
- Jestem Shin. Również miło. Daj zobaczę co za się zrobić. A wy jeżeli moglibyście opuścić to miejsce, będę sceny rozbierane.- to mówiąc puścił im oczko. – Nie przejmujcie Airy jest pod dobrą opieką.
-Nie wątpię.- rzekł Akuma i razem z Nami wyszedł z namiotu.
Po paru chwilach poły namiotu otworzyły się i ukazała się w nich obandażowana Airy. Shin poinformował Monsutę i Nami, że bandaż będzie można zdjąć dopiero za dwa dni.
- Przy okazji, skoro już tu jesteśmy-rzekł Monsuta.- Zbieram załogę na rejs. Chcę odebrać mój statek z rąk Reda. Co ty na to??
- Wiesz stary naprawdę cię lubi i w ogóle, ale nie dzięki. Muszę zostać tutaj na Okinawie.
- Dlaczego?- spytała ze smutkiem w głosie Airy.
- Gdybym wypłynął byłbym w wielkim niebezpieczeństwie. Jestem na celowniku wielu groźnych piratów.
- Jak zwykle straszny z ciebie tchórz! – zaśmiał się Akuma- Nie daj się prosić!
- Nie.
- Więc chociaż przenocujesz nas? Ten mały kurczak- wskazał na Nami- boi się chodzić nocą.
- Chyba tyle mogę dla was zrobić.- Lekarz wszedł do namiotu. Po chwili wystawił głowę na zewnątrz. – Akuma moglibyśmy jeszcze później porozmawiać w cztery oczy?
- Tylko pomogę dziewczynom rozpalić ognisko, bo znając życie pewnie tego nie potrafią.
- Dobra, dobra umiemy! Idź!- zawołał Nami.
W namiocie mężczyźni objęli się po męsku i zaczęli wspominać dawne czasy.
- Dlaczego nie chcesz tego powtórzyć? – Zaczął Monsuta.- Znów poczuć bryzę we włosach i taki tam?
- Ściga mnie połowa pirackiego półświatka. Nawet z najlepiej uzbrojonym statkiem ich nie pokonasz!
- Tak? A niby kto cię tak ściga?
- Hmm… Zastanówmy się. Może mówią ci coś takie nazwiska jak Raxus Hafe, Edward Teach, Charles Vane albo Barbarr Joan? :) O i nie zapominajmy o Wakou no Hebi
- Zmyślasz coś. W ostatnim porcie w jakim byłem piłem a Raxusem i nic o tobie nie wspominał.
- Może później was znajdę i dołączę, teraz nie.- Zamyślił się.- Ty wiesz? Jakieś dwa dni temu była tu Katsumi. Była ranna, ale szybko się nią zająłem. Zawsze jej powtarzałem, że nie powinna bić się i pić jednocześnie, bo to skutkuje obrażeniami. A ty co? Nadal masz do niej żal?? W sumie do mnie też powinieneś też mieć.
- Tobie już przebaczyłem, ale jakoś nie umiem się z tym pogodzić, że nie chciałeś mi powiedzieć dlaczego odeszła i co się właściwie stało. Ale rozumiem, masz swoje powody.
- Nie chciałem by cokolwiek im, yy jej stało.
- Co rozumiesz przez „im”?
- Nieważne, zapomnij o tym, literki mi się poprzestawiały.
- W mówieniu?? Coś bujasz, ale już nie wnikam. Zaraz będzie trzecia, a coś czuję, że będę jutro tragarzem. Więc cóż, dobranoc.
- Dobranoc.
- I przemyśl to jeszcze!
Następnego dnia dziewczyny i Akuma wracali do miasta. Monsuta jak przewidział wcześniej musiał nieść nie tylko bagaże dziewczyn ale również skrzynię. Gdy dotarli do tawerny był już sporo zmęczony.
- Plecy mnie bolą od tego kufra. Dlaczego nie mogliśmy go otworzyć tam w lesie?? I Airy przestań myśleć, bo wyglądasz dziwnie jak nic nie mówisz.
- Nie otwieraliśmy, żeby nam zwierzęta nie porwały tych żelków.
- Skąd wiesz, że tam są żelki?
- Mówiłeś, że to skarb, a żelki są skarbem! Otwórz tą skrzynię, chcę już zjeść te żelki?
Akuma podniósł wieko i znalazł tam mapę, list i paczkę najlepszych żelków.
- Co to za list? – Spytała Nami zjadając długiego żelka.
”Zabrałam skarb w bezpieczne miejsce. Jego położenie znam tylko ja. Mapa prowadzi do mnie więc jeśli chcesz znaleźć skarb musisz mi najpierw pomóc. Natasha Rjuk”
- Tęsknię…- powiedziała Airy.
- Przestań już o nim myśleć.
- Ale on podoba mi się.- powiedziała i zaczerwieniła się.
- Na pewno go jeszcze kiedyś spotkamy. Teraz musimy zastanowić się co z tą Natashą. Przestudiowałem tę mapę.
Będziemy musieli płynąć. Dlatego musimy się dogadać, kto ma zająć jakie stanowisko na statku.
- Ty masz doświadczenie dlatego proponuję abyś to ty był kapitanem. Ja mogę grać i śpiewać.- powiedziała Airy.- A Nami może gotować.
Następnego dnia ekipa skierowała swe kroki w stronę portu. Znaleźli tam mały ale zwrotny statek- slup. Gdy przygotowywali statek do odpłynięcia na ich pomost wszedł ojciec Nami.
- Czego tu szukasz, dziadygo?- spytała ostrym głosem dziewczyna.
- Uważaj na słowa- odpowiedział Żmija.- Wciąż jestem twoim ojcem!
- Jakoś tego nie okazujesz! Akuma był od ciebie o wiele, wiele lepszy!- powiedziała, wyminęła go i weszła na statek.
- Skąd ukradliście ten statek?
- Wiesz, Żmijo, kradzież to nie jedyny sposób na zdobycie czegoś- powiedział ojciec Airy- Nazywa się Ognisty Róg i należał do mojego przyjaciela, któremu już nie będzie potrzebował.
- Dziękujemy ci za ten statek. Będziemy już odpływać!
- Nigdzie nie popłyniesz z moją córką, Monsuta!- rzekł Żmija i próbował odbić trap od pomostu.
Rozległ się huk a ojciec Nami padł na pomost. To Nami strzeliła ojcu w nogę. Akuma wskoczył na pokład, kazał podnieść kotwicę i opuścić żagle. Airy pomachała tacie i obiecała że jak wróci to mu coś przywiezie.

piątek, 14 września 2012

Początek przygód!

W tym czasie w Nancy Airy martwiła się co będzie z jej przyjaciółką, dopóki nie spostrzegła jej w drzwiach z jakimś piratem.
-Airy! Nie uwierzysz co mnie spotkało!- Nami wykrzyknęła już u progu. Przywitała się z ojcem dziewczyny i opowiedziała całą historię. Gdy mówiła właścicielowi tawerny przypomniało się o beczce sake kupioną przez Katsumi. Postawił ją przed Akumą, który podzielił się z mężczyzną.
- Chcę uciec, wypłynąć z tej wyspy, z ojcem nie wiedzę dla siebie przyszłości.- Rzekła Nami.
- Popłynę z tobą!- zadecydowała Airy.- Tato mogę?
- To twoje życie. Wiesz, że Nancy zawsze cię przyjmie. Po za tym to było ostatnie życzenie twej matki. Nie będę się ograniczał.
-Dziękuję tatusiu. Kocham cię. -Airy przytuliła się do taty.
- Czułe rozstania możecie odłożyć na później.- przerwał Akuma- na razie się nie wybieram z tej wyspy.
- Dlaczego??- słowa dziewczyn złączyły się.
- Primo- muszę załatwić tu pewną sprawę. Secundo- nie mam statku.
- Statek mogę załatwić w dwa- góra trzy dni. Mały slup powinien wystarczyć. – odezwał się ojciec Airy- Przynajmniej tyle mogę dla was jeszcze zrobić.
- W takim razie muszę załatwić tą sprawę. Potem możemy ruszać.
- Dziękujemy!
- W sumie mogłybyście mi pomóc.
-Jasne, ale musisz nas chronić przez Żmiją- zgodziła się Airy.
- Spoko, tylko nie mam broni, ale to łatwo zmienić.
Następnego dnia Akuma wytłumaczył dziewczynom co mają zrobić.
- Dobra- ale najpierw rzecz najważniejsza…- zaczęła Airy
-…Zakupy!- dokończyła Nami.
- Dziewczyny… – skomentował Akuma.
Po całym przedpołudniu spędzonym w centrum handlowym pirat był obwieszony torbami- oczywiście nie swoimi! Ostatnim sklepem jaki odwiedzili był sklep z bronią mistrza Katriona. Mimo iż na wyspie było wydane prawo, że trzeba mieć zezwolenie na broń Akuma i przyjaciółki nie mieli najmniejszych problemów z zakupem. Mistrz Katrion powitał mówiąc, że każdy może wybrać sobie po jednej broni, za która już została zapłacona przez „piękną rudowłosą nieznajomą”. Akuma wybrał pistolet skałkowy, Nami garłacz, Airy natomiast postawiła na miecz. Na Monsutę czekała dodatkowa niespodzianka w postaci miecza z najlepszej stali damasceńskiej. Reszta dnia upłynęła im na próbowaniu broni, pakowaniu się przez dziewczyny i jedzeniu w najlepszej (bo jedynej) tawernie w mieście.
Następnego dnia przed tawerną.
- Nasza pierwsza wyprawa piracka!!- Nami była podekscytowana
- Szkoda tylko, że na lądzie- Akuma był ciągle zdołowany po stracie statku.
- Nie narzekaj tam, tylko patrz w tę mapę- Airy była nastawiona na przygodę- może po drodze są jacyś bandyci, będziemy mogły troszkę powalczyć.
Roześmiali się wszyscy i wyruszyli w drogę. Niestety nie natknęli się na żadnych zbirów. Może dlatego że szli przez bezdrzewną równinę przecinaną łąkami i polami.
- To powinno być gdzieś tutaj- rzekł Akuma po trzech godzinach marszu gdy dochodzili do gęstego lasu- jednak nic nie widzę…
Wskazał ręką na drzewo sakury i dużą skałę stojącą nieopodal.
- Może w tym klasztorze który mijałyśmy będą coś wiedzieć.- Zauważyła Airy.- Chodźmy się spytać!
Okazało się, że jest to klasztor żeński, a mężczyźni mają zakaz wstępu. Airy i Nami śmiejąc się ze zrezygnowanej miny Akumy, który stwierdził, że poczeka przy skale, weszły do środka.
- Siostro przełożona, czy wie może siostra coś o skarbie, który ma się znajdować niedaleko stąd?
- Ja nie wiem nic. Musiałybyście zapytać starego pustelnika. On na pewno będzie coś wiedział. Na wasze szczęście przychodzi on codziennie do klasztoru.
- Jak to skoro mężczyźni mają zakaz wstępu?- spytała Airy
- Przechodzi przez ogrodzenie gorących źródeł i robi złe rzeczy zakonnicom. Widzę, że jesteście uzbrojone. Dlatego proszę was. Jeżeli go zabijecie wypuszczę was.
- Czy siostra nie namawia nas do grzechu?- spytała Nami nie wierząca własnym uszom.
- Jeżeli odbędzie się to w samoobronie to chyba nie zostanie to policzone jako grzech.
-Więc dlaczego siostry same tego nie zrobią?
- Przyrzekałyśmy nie odbierać życia żadnej istocie.

czwartek, 13 września 2012

Pierwsze spotkanie

Na wyspie Okinawa zaczynało się lato. Dni robiły się dłuższe, co raz więcej ludzi wychodziło na ulice korzystając z ciepła i promieni słońca. Wśród takich ludzi były przyjaciółki Nami i Airy. Wybrały się do galerii handlowej znajdującej się w ich mieście. Było bardzo szczęśliwe, gdyż ojciec Nami sprzeciwiał się ich przyjaźni, mimo to dziewczyna wymykała się z domu bez jego wiedzy, by chociaż na chwilę zobaczyć się z Airy. Nagle idyllę przerwały słowa Airy.
-Nami, czy to nie twój ojciec??
-Uciekajmy!- Nami zaczęła ciągnąć przyjaciółkę do najbliższego sklepu.
Niestety był tam podwładny ojca Nami, który wywlekł dziewczyny ze sklepu, i trzymał aż do przyjścia szefa. Dziewczyny wiedziały, że zbliża się najgorsze. Nie myliły się. Ojciec Nami był wściekły.
-Ile razy mówiłem ci, że nie masz spotykać się z takim pospólstwem!- Obrzucił Airy lekceważącym spojrzeniem- Masz zakaz wychodzenia z domu do końca miesiąca i zdecydowany zakaz spotykania się z nią.- Kolejne spojrzenie.
-Ale ojcze!! Jestem już dorosła, nie masz prawa mi rozkazywać!! Będę się spotykała z kim chcę i kiedy chcę!! Poza tym przez twoją obsesję na punkcie pieniędzy nie mam żadnej przyjaciółki, poza Airy!
-Przesadziłaś!!! Od teraz masz szlaban na żelki i zakaz wychodzenia z posiadłości do końca wakacji!!! A teraz wracaj do domu!
Gdy tylko Nami to usłyszała wyrwała się i uciekła między sklepy, myśląc, że dopóki to się nie skończy zamieszka z Airy i jej ojcem.
-Co robicie? Gońcie ją!!
Ale przyjaciółki już dawno schroniły się w jedynej tawernie, prowadzonej przez ojca Airy, Nancy. Zdążyły w ostatniej chwili.
-Gdzie ona jest?! Na pewno ty ją ukryłeś!- do tawerny wparował ojciec Nami.
-Proszę pana po co od razu te nerwy, o kim pan mówi?
-O mojej córce! Ta cała Airy ją demoralizuje, nie powinny razem przebywać!! Dlaczego pan jej nie pilnuje?!!
-Ależ proszę pana nasze córki są dorosłe, a poza tym doskonale wiem, gdzie była i jest moja córka, i nie przeszkadza mi to, że zadaje się z Nami. Uważam nawet, że to dobrze, że się przyjaźnią. Bo jak widać na pańskim przykładzie bogactwo nie musi współgrać z wychowaniem.
-A pan? Ta oberża jest wylęgarnią pijaków i bezrobotnych! W ogóle nie powinna istnieć, a pan i ta pańska córka powinniście już dawno opuścić Okinawę!!
-Wypraszam sobie, mam większe prawo przebywać na tej wyspie!- ojcu Airy zaczęły puszczać nerwy- ja na tej wyspie zostałem wychowany! I proszę opuścić tą tawernę, to porządny lokal!
-Najpierw pan mi powie, gdzie jest moja córka.
-Proszę wyjść!!
-Chyba nie chce pan trafić na czarną listę Natsu Dragneela? Bo mogę to panu łatwo zapewnić.-Odezwała się zakapturzona kobieta przy barze. Mówiąc to wstała. Drwiący wyraz twarzy zszedł z twarzy ojca Nami gdy ten zobaczył jej twarz. Mężczyzna wycofał się i wyszedł z tawerny trzaskając drzwiami.
Gdy był już wystarczająco daleko ojciec Airy odwrócił w stronę zaplecza i powiedział dziewczynom, że mogą już wyjść z tajnej skrytki w podłodze.
-Ojciec wyszedł, ale na pewno na tym nie poprzestanie- rzekła Nami.
-Dziękujemy za pomoc- mężczyzna zwrócił się do kobiety.
-Nie ma za co, naprawdę nie lubię, gdy ktoś uważa się za lepszego z powodu statusu majątkowego, a ta tawerna jest najlepszą tawerną w jakiej byłam. Dziękuję za nocleg i posiłek. Czy do mojego rachunku mógłby pan dodać beczkę sake, a gdy przyjdzie tu kapitan Akuma przekazać ją mu i powiedzieć, że to od Katsumi? Była bym bardzo wdzięczna.
-Ależ oczywiście.
W tym samym czasie ojciec Nami za pomocą przekupstwa nakłonił policjantów, żeby przeszukali każdy dom i odnaleźli jego córkę.
-Sprawdźcie najpierw tę szemraną tawernę, na pewno tam się ukrywają!
Gdy szwadron policji wparował do tawerny i zaczął przeszukiwać część mieszkalną, dziewczyn już tam nie było. Jeden z policjantów, który patrolował ulicę przed tawerną zauważył, że z okna na parterze wyskoczyły Airy i Nami. Wiedziały, że muszą uciekać, więc gdy tylko zobaczyły że do tawerny wkracza policja uciekły przez okno. Zostały jednak złapane. Nami została odprowadzona do domu.
W tym czasie na statku metalicznych piratów Kapitan Akuma kłócił się z bosmanem Redem.
- Red ty świnio!!- kapitan nie mógł uwierzyć, że jego zaufany bosman podburzał załogę przeciwko niemu.
- Skończyły się twoje rządy Akuma, oni już nie będę cię słuchać.- Red kiwną na piratów aby oni związali kapitan, co uczynili.- Żegnaj.
Po chwili Akuma został wepchnięty do armaty i wystrzelony w kierunku Okinawy.
W tym szacie w Hebi manor w pokoju z widokiem na morze Nami zastanawiała się co ubrać, jako, że nie była zdecydowana stała w samej bieliźnie. W drzwi jej pokoju wycelowana była mała armatka. Nagle przez ono wleciał, mrucząc pod nosem „jagojeszczęzabiję” mężczyzna starszy od niej o kilka lat.
-No i skąd ja teraz zabiorę statek? W sumie załoga i tak była do bani, ale mój statek??- zauważył Nami- Najmocniej panienkę przepraszam, że nachodzę. Nazywam się Monsuta S. Akuma, od jakichś dziesięciu minut były kapitan metalicznych piratów.
Gdy to mówił drzwi pokoju Nami się otworzyły, a do środka wszedł jej ojciec. Gdy spostrzegł pirata uderzył córkę.
- Masz szlaban, co nie jest powodem by zachowywać cię jak dziwka!!- w tym momencie rozpoznał Akumę.- O Monsuta, więc to ty jesteś kochankiem mojej córki??
- Witaj Żmijo, co załoga nie wytrzymała twojego jadu??- widać panowie niezbyt się lubili.
-Sam zostawiłem tę bandę nieudaczników życiowych. Widzisz co mi po tym pozostało!!??
- Widzę, – uśmiechnął się sadystycznie- skarb, który już prawie jest w moich rękach i niezłą córkę, aż się palę by ją przelecieć i porwać.
- A co u Katsumi?? Kręciła się tu niedawno.
Tego Akuma nie wytrzymał. Podszedł do Żmiji, dał mu w pysk i wyskoczył przez okno. W ślad za nim poszła Nami.
-Piracie! Poczekaj! Akuma! Mogę płynąć z tobą??
- Jak będziesz się zachowywała, to może. Znasz jakąś dobrą tawernę w okolicy?
- Nie tylko dobrą- najlepszą (bo jedyną) jest niedaleko.